Relacja z pobytu
Lady Illumi Natis
w OWK - Republika Czech latem 2000 roku.

 

Na początku muszę uświadomić wszystkie złaknione sensacji kanalie, że mój pobyt w OWK jest faktem i nic, co się tam wydarzyło nie jest zmyślone.

Nie będę tutaj podawać szczegółowych dat (niech tym się martwią moi biografowie) ani godzin przylotów, odlotów i ilości przejechanych kilometrów czy wysokości nad poziomem morza.

 

Również budynki, mury urządzenia w OWK obejrzyjcie sobie sami na właściwej stronie netu ( http://www.owk.com ), bo tam jest tak, jak widać to na obrazkach.

Jeżeli już sie dobrze wpatrzyliście w te obrazki to powiem, iż Ja nocowałam w apartamencie po prawej stronie korytarza prowadzącego do pomieszczeń Elizabeth Batory. Z tego korytarza miałam więc blisko do głównego hallu i do wyjścia,

co było dużą zaletą ze względu na dziesiątki metrów korytarzy, które trzeba tam przechodzić, ale... miało to pewną niedogodność, na samym tylko początku mojego pobytu. Otóż Lady Emma (z Anglii) postawiła swojego konia (czytaj: dwunożną męską kreaturę) niedaleko głównego wyjścia a ta kreatura zamiast pokornie rozmyślać nad swym nędznym losem łypała tylko ciekawie okiem i gapiła się prosto w moje otwarte okno. Oczywiście zaraz to spostrzegłam, zawiadomiłam straż porządkową, która przestawiła tę dwunożną nagą (ubraną w niezbędną uprząż) kreaturę w inne miejsce.
Uf!! Teraz można było spokojnie przygotować się do zażycia orzeźwiającej kąpieli w basenie z podgrzewaną wodą. Faktycznie, woda była naprawdę świetna, nigdy mi się tak dobrze nie pływało (klasyczną krytą żabką), a potem pewna niewolnicza kreatura musiała podać mi ręcznik, wytrzeć plecy, stopy, za co łaskawie zbryzgałam ją wodą bo się spóźniła z napojami. Ale nie będę o takiej nic nie wartej gnidzie wspominać, bo zajęta byłam ciekawą konwersacją z Lady Sheila (z USA) która zaprosiła mnie na obiad. Zanim jednak ponownie spotkałam się z Lady Sheilą zdarzyło się w międzyczasie parę interesujących spraw. Przede wszystkim odbyłam parogodzinne spotkanie z Królową OWK, na którym przy lampce koniaku omówiłyśmy szereg interesujących nas zagadnień.
Po spełnieniu swoich obowiązków nadszedł czas na rozrywkę, której dostarczyć miały pętające się tu i ówdzie męskie zgagi. Niespodzianie dla wszystkich niezrównaną mistrzynią w wykorzystywaniu tych padalców okazała się Lady Emma.
Po przejażdzce dwukółką Lady Emma postawiła swojego konia na głównym placu i zaczęła go myć i czyścić jak to robi się zwykle z takim zwierzem. Szorowała go tak dokładnie, że aż zsiniał, kazała mu więc następnie wejść na podium z publicznym pręgierzem, gdzie zakuła go w dyby i lała go pejczem.
Następnie zaprosiła Lady Scheila i mnie abyśmy kolejno wysmagały jej koniowi dokładnie skórę. Bardzo był z tego zadowolony i rżał jak durny. Publiczność, korej już się trochę uzbierało biła brawo i wołała o bis.
Oczywiście Lady Scheila też miała swojego niewolnika, którego prowadziła wszędzie ze sobą na smyczy i genitaliami w dybach, co mu było nawet do twarzy. Pomimo tak groźnie wyglądającej tortury, Lady Scheila traktowała swojego niewolnika bardzo wyrozumiale i nieraz jak dziecko. Powoliła mu nawet usiąść do stołu obok siebie przy obiedzie.
Ba!. To nie to samo co Lady Krystyna (mieszkanka OWK). Jej niewolnik był potraktowany właściwie. Przez cały dzień stał nagi zakuty w dyby w hallu głównym, dopiero na obiad (godz 18.00) odpięła go i przyprowadziła ze sobą, gdzie leżał związany i zakuty w łańcuchy pod stołem, a ona kazała jeść mu rozgniecione butem szczątki. No i je ciamał, zresztą bawiliśmy się przy stole świetnie, jedzenia było w bród, wina też i nikt na tą gnidę pod stołem nie zwracał żadnej uwagi.
O właśnie, i tu jest sedno sprawy: nikt w OWK nie zwraca specjalnej uwagi na męskie kreatury, które tam w różnych pozycjach i miejsach są przyzwyczajane i wdrażane do swojej właściwej im roli w świecie.

Lady Lin von Lady Ilumi Natis